Zakręt

pijany kierowca

Tego dnia zrobiło się bardzo szybko ciemno, pewnie dlatego, że zaczął padać śnieg. I chociaż nie było dużego mrozu to jakoś buty się ślizgały po chodnikach. Dlatego szły powolutku.

– Jeszcze by tego brakowało, żebym się połamała – pomyślała Marysia. Miała swoje lata, chociaż się na nie czuła. W zeszłym roku okrągłe siedemdziesiąt, córka jej wyprawiła w restauracji. Z pompą.

To wnuczka ją odmłodziła. Córka i zięć jeździli na karetce, trzeba było pomóc, po co mieli zatrudniać kogoś obcego, jak ona na punkcie Aneczki zupełnie straciła głowę. Kiedy była maleńka chodziła z nią na spacery z wózkiem, a teraz były najlepszymi kumpelkami, gotowały razem rosół, robiły makaron i pierożki, śpiewały piosenki.

– Babciu, babciu posłuchaj dzisiaj w przedszkolu nauczyła nas pani piosenki „Była noc ciemna noc mróz i mgła, była noc ciemna noc ona szła. Dokąd idziesz panienko taka krucha jak szkiełko? Do Betlejem panienka szła…- Ania śpiewała i tak jakoś przy tym śniegu się świątecznie zrobiło, chociaż to dopiero połowa listopada. Śnieg padał coraz bardziej. Zostało już im tylko kilka kroków do domu. Jeden zakręt. Jechało jakieś auto i oświetliło im drogę. Nagle coś szarpnęło i Marysia się przewróciła.

– Ojej, a tak uważałam, Aneczko pociągnęłaś mnie…- sapnęła – Aneczko pomóż mi wstać. Aneczko?

Cisza. Powoli wstawała, mamrocząc pod nosem, że nie lubi takich żartów. I kiedy wstała, zobaczyła, że dziewczynka leży na drodze. Tak jakoś dziwnie powykręcana. Buzie ma szeroko otwartą jak by cały czas śpiewała, oczy szeroko otwarte i tak jakoś dziwnie rączka jej sterczy, jak by wyciągała ją do niej…. Tak ciemno. Tak ciemno. – Aneczko na miłość Boską wstawaj, na jezdnię upadłaś, zaraz może nadjechać jakiś samochód i będzie nieszczęście. Pochyliła się i chwyciła za rączkę wnuczki i ta ręka… Ta ręka została w jej dłoni… Sama, lekka, oderwana od ciała… Do Marysi docierało co się stało. Ten zakręt, to światło auta, to pociągnięcie… Ten samochód wjechał na chodnik i zmiótł Aneczkę… Krzyczała, jak ona strasznie krzyczała. Wyła jak zwierzę. Ktoś przybiegł, ktoś wezwał pogotowie. Karetka przyjechała…. Karetka z jej córką i zięciem…. Karetka, w której nie było nikogo, żeby pomóc. … Widziała ich twarze zmienione bólem i rozpaczą. Kolejna karetka. Policja. A potem nadbiegła sąsiadka z naprzeciwka, ta co mieszka zaraz w pierwszym domu za zakrętem. Ta co jej mąż Janek to taki porządny chłop, ale lubi wypić. Ta co Aneczka lubi się bawić z ich Basią, bo są w tym samym wieku. I ta sąsiadka krzyczała. Boże jak ona krzyczała, że to jej Janek, że to on, że to on prowadził to auto, że krew na zderzaku, że zbity reflektor…. Boże. Aneczka…. Boże zamień mnie z nią… Ona dopiero na początku życia…. Boże…

Strony: 1 2 3

Komentarze

Opublikowany w Alkoholizm, Blog | Możliwość komentowania Zakręt została wyłączona

Możliwość komentowania została wyłączona.

Czytaj inne

Więcej artykułów z bloga

utrata miłości
Jak przeżyć utratę miłości

Dzisiaj czuje się jak by była sama na bezludnej wyspie. W tym kokonie z koca i poduszek, bez sił, bez…

28 lipca, 2021
alkoholik
Alkoholiku, kacie, oprawco… Nie wierzysz jej że odejdzie

Nie wierzysz jej prawda? Nie wierzysz, że odejdzie kiedykolwiek. Możesz bezkarnie robić co chcesz. Tyle razy ci wybaczała.

27 lipca, 2021
złość
Jak sobie radzić ze złością

Urosła przed nią góra chusteczkowych wydzieranek. Na górnej wardze pojawiły się krople potu. Zdjęła czapkę, osunęła się w głębiej w fotel,…

27 lipca, 2021
współuzależnienie
Czy wiesz co to jest współuzależnienie?

Czy wiesz co to jest współuzależnienie? Myślisz pewnie, że towarzyszenie pijakowi w jego libacjach. Picie z nim na równi…. Ale…

26 lipca, 2021