Wyczerpanie

Przyjechała do ośrodka sama. Pociągiem. Normalnie, kiedy ludzie przyjeżdżają na kilka tygodni przywożą ze sobą wielką walizkę – ciuchy, buty, komputer, książki, kosmetyki, pięć piżam. A ona wzięła ze sobą tylko śpiwór. – Nie miałam siły się spakować – powiedziała. Nie zadawała żadnych pytań, nie chciała żebyśmy oprowadzali ją po wszystkich miejscach, żeby; poczuła się bezpiecznie i znajomo. Chciała tylko zobaczyć, gdzie będzie spała. Zaprowadziliśmy ją do pokoju, wskazaliśmy łózko. Była zachwycona, że nie musi powlekać pościeli. Zdjęła spodnie i w majtkach i t-shircie weszła pod kołdrę. Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale w pół zdania zasnęła. Spała przez cztery dni non stop. Wychodziła tylko na kilka chwil do toalety i czasami siadała na łóżku, żeby wypić podany przez nas kubek rosołu, kleiku z siemienia lnianego czy herbaty z cytryną. Dziękowała i znowu zasypiała. Po czterech dniach wstała i poszła pod prysznic. Zawinięta w ręcznik poszła do naszej pielęgniarki i dała jej zwitek pieniędzy – Czy pani może kupić mi kilka bluzek, dres, koszulę nocną i przybory toaletowe. Jak głupia tu przyjechałam, nic nie wzięłam. To przez tą cholerną depresję – uśmiechnęła się zakłopotana. Koleżanka z pokoju pożyczyła jej kwiecistą sukienkę, pomogła rozczesać włosy i wklepała w twarz krem nawilżający. Była jak potulne dziecko, wszystkiemu się poddawała. Ta sama koleżanka objęła ją czułym ramieniem i zaprowadziła do jadalni. Wszyscy powitali ją serdecznie. A ona uśmiechała się i zapytała, czy ktoś może ukroić jej chleba, bo ona nie ma siły… Wszyscy rzucili się z pomocą. Każdy lubi być potrzebny. Krystek podał jej pokrojone pieczywo, Marek posmarował masłem i obłożył szynką, Gosia pokroiła pomidory, a Jola zrobiła herbatę – dobrą z sokiem, goździkami i kardamonem, na koniec wrzuciła plaster pomarańczy. Dziękowała, rozglądała się z zakłopotaniem i próbowała ugryźć chleb – Nie mam siły – szepnęła – To przez tę cholerną depresję. Janusz pokroił jej kanapki na „żołnierzyki”. A Basia usiadła obok i ją karmiła, jak dziecko. Kiedy zjadła, Krystek silnymi ramionami, wziął ją na ręce, posadził na tarasie na leżaku i otulił kocem. Był upał, ale jej jej było cały czas zimno. Nie mogła się rozgrzać. Przynieśli jej termofor i położyli na splocie słonecznym – Jak dobrze – szepnęła. Na terapii nie odzywała się wcale, za to słuchała uważnie historii innych: o smutku, ćpaniu, chlaniu, zdradach i zawiedzionych nadziejach. Po kilku dniach, przytulając termofor odezwała się – Opowiem wam o swoim zmęczeniu. To przez tę cholerną depresję. Kiedy zaczęła mówić wszyscy automatycznie zaczęli liczyć w myślach ilość spraw, które są na jej głowie…. Wstawała o 4.00 rano, kładła się o 1.00, ale zasypiała prawie o drugiej, bo musiała dać się mężowi. A w ciągu dnia – kroiła chleb i warzywa, gotowała, prała, prasowała, sprzątała, wyprowadzała sześć psów, bo mąż mówił, że dzieci lepiej chowają się przy zwierzętach, przytulała szóstkę dzieci, zbierała psie kupy z ogródka, przynosiła z targu zakupy i tanich dyskontów spożywczych, robiła przetwory, żeby zaoszczędzić na benzynie robiła kilka kursów na piechotę, myła naczynia, zmieniała pampersy teściowej po udarze, oklepywała ją żeby nie porobiły się odleżyny i czytała jej gazety… – Czy ktoś ci pomaga? – zapytał Janusz – Nie – odpowiedziała szybko – Nie daję rady przez tę cholerną depresję – Nie masz depresji… – odezwał się terapeuta – Jesteś wyczerpana.


  • Czasami człowiek odpowiedzialny działa jak koń pociągowy. Klapki na oczy i ciągnie ten wóz. Nie zauważa nawet, że wóz staje się coraz cięższy.
  • Szczególnie ludzie o konstrukcji psychicznej – „muszę zasłużyć na miłość”. Przestają myśleć o sobie, za to cały czas chcą zadowolić innych.
  • Kiedyś ma to swój kres w postaci załamania nerwowego, utraty zdrowia lub skrajnego wyczerpania.
  • Kiedy już przewracają się ze zmęczenia, otoczenie jest nie zadowolone, sugeruje depresje lub lenistwo! O zgrozo!
  • I co dalej?
  • W pierwszej kolejności terapia! Najlepiej w ośrodku z szansą na odpoczynek i regeneracje sił. Taka terapia pomaga osobie wyczerpanej, ale też pośrednio bliskim tej osoby, którzy przyzwyczaili się do dobrego i nie zauważają jak są wyręczani.
  • Po terapii należy wdrożyć mechanizm ochronny, podział obowiązków na wszystkich członków rodziny, plan działania i konieczny! święty czas na odpoczynek.
  • Odzyskasz siebie, jeżeli tylko dasz sobie na to zgodę.
  • A! I jeszcze jedno – proś w piekarni, żeby kroili chleb.
Komentarze

Opublikowany w Blog | 25 komentarzy

25 odpowiedzi na “Wyczerpanie”

  1. Gosia2110 pisze:

    Też chce do takiego ośrodka

    • Pacjent pisze:

      Przecież są takie ośrodki na NFZ, nazywają się oddziałami leczenia nerwic, leczą tam depresje, nerwice, zaburzenia osobowości, zaburzenia odżywiania. Taki oddział jest minn. w Radomiu. Nie wiem, jak jest teraz, ze względu na epidemię, ale kiedyś nie było tam większych problemów z przyjęciem i bywało że mieli wolne miejsca od ręki. Pobyt w oddziale trwa 3 miesiące, są to oddziały otwarte, chodzi się w normalnym ubraniu, można wychodzić na zewnątrz, na przepustki na miasto,, są organizowane ogniska, wyjścia do kina, teatru, organizowane są dyskoteki. Glowną formą leczenia jest psychoterapia, wspomagająco można brać leki

    • Anonimowo pisze:

      Ja też

    • Anonimowo pisze:

      W pewnym momencie swojego życia byłam tak wyczerpana że marzyłam o tym żeby mnie zamknęli wszpitalu psychiatrycznym albo życzyłam sobie poważnej choroby aby móc odpocząć. Niestety nic takiego się nie stało. Sama musiałam powiedzieć dość . Nie da się do tego odpowiedzieć w kilku słowach. Po wielu latach powiem że naprawdę warto bylo.

  2. Smutna pisze:

    😢

    • Luna pisze:

      A najlepsze są pytania najbliższych- czym Ty jesteś tak zmęczona? Przecież Ty nic nie robisz….

    • Ona pisze:

      Jestem już na etapie utraty zdrowia, niestety, bez szans na poprawę. Chcę do takiego miejsca 🙂

    • Mark pisze:

      Oh, jakie smetne pierdoly!

    • Żenia pisze:

      A ja po 19 latach odezszlam od męża pękłam.Od 13 lat jestem chora na białaczkę przewlekłą on uważał że jestem zdrowa że nic całymi dniami nie robię A ja cały czas próbowałam mu udowodnić że się poprawię że w domu będzie idealnie posprzątane ugotowane dzieciaki dopilnowane .A dom 400 m I tak w koło. Pękłam jak synowie 15 letni zaczeli się tak samo zachowywać jak ojciec.Chlopcy zdali maturę i odeszlam oni postanowili zostać z ojcem .Nie żałuję. Zaczeli mnie szanować i doceniać jak mnie brakło.A mąż uważa że za dobrze mi było i w głowę mi się coś zrobiło.

  3. Anonimowo pisze:

    Ja też.

  4. J -24 pisze:

    Tylko kobiety tak mają. Nie znam żadnego mężczyzny który by się tak zarzynał

  5. Moni. pisze:

    Znam to ale jeszcze sobie radzę…..

    • Irena pisze:

      Bądź dla siebie dobra… Dobrze, ale najpierw muszę jeszcze… A później „nie mam czasu”… „Zdrowie najważniejsze, a reszta się ułoży” To słyszymy, tak robimy i tak sobie wszystko tłumaczymy 💪

    • Anonimowo pisze:

      Ja też…

  6. Ruda pisze:

    Chuba mnie takie wyczerpanie dopadło… Jakiś czas temu. Jakoś nie potrafię z niego wyjść, mimo ze mąż pomaga z caluch sił… Może to też przez wydarzenja ostatnich miesięcy? A może faktycznie depresja? 🙁

  7. Emilly pisze:

    Któregoś dnia stanę w drzwiach i nawet już łzy nie bedą płynąc z wyczerpania, bólu i tego niczego co sobie sama zafundowałam

  8. Anonimowo pisze:

    Też tak miałam…. ale już nie mam.

  9. Megi.l pisze:

    Mam podobnie ale w mniejszym stopniu. Też wybieram piekarnie lub sklep gdzie można pokroić chleb. Czasem nawet nie mam siły robić kawy że śmietanką tzn. dodawać śmietanki i cukru bo to takie upierdliwe. Gotowanie przyprawia mnie o napady agresji. Często siedzę w ubikacji bo tam nam trochę spokoju. A wszyscy uważają, że sama jestem sobie winna, że jestem zmęczona bo coś robię nie tak. Pewnie tak jest.

Czytaj inne

Więcej artykułów z bloga

utrata miłości
Jak przeżyć utratę miłości

Leżała w pokoju gościnnym zwinięta w embrion, otulona szczelnie kocem i obłożona poduszkami. Jak w kokonie. Chociaż na zewnątrz było…

28 lipca, 2021
złość
Jak sobie radzić ze złością

Złość!!!! Usiadła na fotelu nie zdejmując płaszcza i czapki. Wyglądała na wyczerpaną. Po policzkach płynęły jej łzy, rozmazując czarny tusz…

27 lipca, 2021
mgła
Mgła

Ciągle czegoś zapominał… Miał taką ciężką głowę, jak by ktoś mu założył czapkę w upalny dzień. Czuł, że cały czas…

30 czerwca, 2021
depresja
Nic jej się nie chciało

Nic jej się nie chciało. No, nic. Zupełnie. Trochę ją to denerwowało, bo znajomi ciągle coś robili. Zapisywali się na…

24 czerwca, 2021