Terapia małżeńska, czyli nad każdą rwącą rzeką, można zbudować most

– On mnie cały czas ocenia. Macha mi tym palcem przed nosem i ciągle poucza, ocenia… Nigdy nie jestem wystarczająco dobra. I tylko te teatry, co to on nie zrobił, a ja nic… Czuję, że go nie podniecam, staram się, ale i tak nigdy nie wychodzi. I upiera się, że zupa z cukinii musi być ze śmietaną. Nie kupuje mi kwiatów, nie daje prezentów, tylko mnie rozlicza. Chrzanię takie życie.

Psycholog pozwoliła im się wygadać. A potem z uśmiechem, spokojnie powiedziała – Zacznijcie mówić do siebie…

Zaczęli. I jakoś poszło…


  • Zdecydowaliście się na terapię… Wspaniale. To bardzo dobra decyzja.
  • Każde z Was ma swoje racje, swoje spostrzeżenia i swoje prawdy. Każde z Was jest skupione na sobie i swoich ranach. To trochę tak jak dwóch pacjentów leżących na OIOM-ie. Jeden po operacji na otwartym sercu, drugi po operacji jamy brzusznej. Oddzieleni parawanem, podłączeni do aparatury, jęczą – ojojoj jak mnie boli, jak ja cierpię, co ja takiego komu zrobiłem, że mnie to spotkało… A chodzi o to, żeby w końcu odchylili palcem parawan, puścili do siebie oko i powiedzieli – hej mnie boli tak, a Ciebie? Terapia ma za zadanie doprowadzić Was do etapu, gdzie spojrzycie na siebie ze zrozumieniem i empatią.
  • Kiedy jedno z Was płacze nad swoim losem, niech to drugie spróbuje podać chusteczkę, wziąć za rękę (nawet jeżeli ona tak często płacze, że nie robi to wrażenia)
  • Pamiętaj o tym, że poszliście na terapię, żeby się dogadać, a nie zyskać sojusznika w terapeucie. Dlatego na wstępie porzuć oczekiwania, że przedstawisz partnera w negatywnym świetle i psycholog stanie po Twojej stronie. Terapeuta jest drogowskazem, jest po Waszej stronie, jest lustrem, które Was odbija i kanionem z ostrymi ścianami, które dają echo. I dzięki temu, możecie Siebie usłyszeć.
  • Zróbcie sobie test wiedzy o sobie – ulubiony kolor, napój, potrawa, miejsce na ziemi, marzenie, ulubione zwierzę, książka, muzyka, najgorsze wspomnienie z dzieciństwa, najlepszy przyjaciel, pierwsze kolonie, ulubiony nauczyciel i przedmiot w szkole, wymarzone auto… Zaskoczy Was jak wiele o sobie wiecie. A tego czego nie wiecie, dzięki temu się dowiecie. Po za tym zaczniecie gadać.
  • Jeżeli konflikt między Wami jest tak duży, że wydaje Wam się, że się nie uda, że już się nie lubicie i zupełnie nie potraficie ze sobą rozmawiać, załóżcie skrzynki na listy. Świetnie sprawdzają się pudełka po chusteczkach higienicznych podpisane Waszymi imionami. Zostawiajcie w nich karteczki z prostymi komunikatami. Może w nich być wszystko – kto dzisiaj odbiera dzieci ze szkoły, że widziałeś fajną kaczkę w parku, że uwielbiasz jego zapach, że ładnie jej w tej bluzce, że nie cierpisz jeść tej samej zupy przez tydzień i zależy Ci, żeby on wrzucał brudne ciuchy do kosza przy pralce.
  • Poćwiczcie mówienie o swoich uczuciach. W języku psychologów to komunikaty „ja”. Np. Czuję się zaniedbana; Byłoby mi miło gdybyś robiła rano dla wszystkich śniadanie, bo ja się nie wyrabiam; Drażni mnie, że ciągle przeklinasz; Rozumiem, że jesteś zmęczony, ale tak mi zależy, żebyś dzisiaj to załatwił. Tak sformułowane komunikaty są zaproszeniem do dyskusji, a nie atakiem.
  • Idźcie na randkę. Randkę, z określonym scenariuszem – powspominajcie przy kawiarnianym stoliku jak to było, kiedy się w sobie zakochaliście, pierwszą randkę, pocałunek, uczucia jakie temu towarzyszyły. To proste ćwiczenie pozwoli Wam przypomnieć Sobie tego chłopaka z ułańską fantazją, który jechał przez pół miasta na rowerze, żeby się na chwilę przytulić i tę dziewczynę z rozwianym włosem i błyszczącymi oczami, która stroiła się godzinę na randkę i rumieniła się przy każdym słowie.
  • Kupujcie sobie drobiazgi – zakładkę do książki, skarpetki, paczkę miętowych dropsów, ołówek i filiżankę. To pokaże: Myślę o Tobie.
  • Codziennie chociaż raz uśmiechnijcie się do siebie. No i mówcie dzień dobry i dobranoc.
  • Róbcie sobie serialowe wieczory, połóż stopy na jego kolanach albo Ty rękę na jej udzie, pijcie herbatę z jednego kubka.
  • Czy warto chodzić na terapię? Warto! Dlaczego? Bo dzięki temu macie szansę odnaleźć się na nowo lub spokojnie w przyjaźni rozstać.

P.S. Powiem Wam w tajemnicy – Im się udało!!! Są razem, zakochani na nowo, szczęśliwi, empatyczni i mocni!!! Ale ćśśśśśśś….

Strony: 1 2

Komentarze

Opublikowany w Blog | 1 Comment »

Jedna odpowiedź do “Terapia małżeńska, czyli nad każdą rwącą rzeką, można zbudować most”

  1. Esef pisze:

    Nie nad każdą.zwlaszcza jak jedna ze stron ma podejście „ja jestem super ty jesteś wariatka,sama idź się leczyć”

Czytaj inne

Więcej artykułów z bloga

utrata miłości
Jak przeżyć utratę miłości

Dzisiaj czuje się jak by była sama na bezludnej wyspie. W tym kokonie z koca i poduszek, bez sił, bez…

28 lipca, 2021
złość
Jak sobie radzić ze złością

Urosła przed nią góra chusteczkowych wydzieranek. Na górnej wardze pojawiły się krople potu. Zdjęła czapkę, osunęła się w głębiej w fotel,…

27 lipca, 2021
mgła
Mgła

Zanim lekarz poprosił go do gabinetu, zlecił badania krwi. W gabinecie pobrań miła pielęgniarka - Jadzia, która znała całą rodzinę…

30 czerwca, 2021
depresja
Nic jej się nie chciało

Nic jej się nie chciało. No, nic. Zupełnie. Trochę ją to denerwowało, bo znajomi ciągle coś robili. Zapisywali się na…

24 czerwca, 2021