Lilka! Nie obgryzaj paznokci

obgryzanie paznokci

Nie minęło parę minut, a babcia już była z powrotem z kubkiem pełnym pachnącego naparu z lipy i malin (to dobre na gorączkę), z kanapeczką z masełkiem z czosnkiem (to naturalny antybiotyk) i termoforem w pluszowym pokrowcu (bo to wspaniale rozgrzewa nóżki).
Babcia usiadła na brzegu łóżka z książką na kolanach. Ta książka jest na specjalne okazje, właśnie takie jak np. Lilka jest chora. „Baśnie tysiąca i jednej nocy”. I nie tylko jest na specjalne okazje, w ogóle jest wyjątkowa, bo jest bardzo stara, babcia dostała ją od swojego taty jak była bardzo mała, ma pożółkłe kartki i strony trzeba przewracać bardzo ostrożnie, bo papier jest kruchy. Baśnie są magiczne i leczą – tak mówi babcia. Lilka przeniosła się do krainy księżniczek, latających dywanów i koni biegających w świetle księżyca, a babcia spokojnie czytała i tylko od czasu do czasu delikatnie wyjmowała ręce z ust Lilki i delikatnie całowała każdy paluszek.
Nie wiadomo, kiedy nadeszło popołudnie i przyszła doktor Fiolka. Doktor Fiolka to stara przyjaciółka babci. Lilka nazywa ją doktor Fiolka, bo zawsze ma w swojej lekarskiej torbie mnóstwo fiolek z lekarstwami. Pani doktor zbadała dziewczynkę, ostukała, osłuchała i z uśmiechem powiedziała – Wirusówka, będziesz żyć, – wyjęła trzy fiolki z torby i mówiła dalej – to na rano, to na popołudnie, to na wieczór, rosół z kury i za trzy dni będziesz jeździć na swojej Limie. Lilka na dźwięk imienia ukochanej klaczy od razu lepiej się poczuła. – No to teraz Irenko (bo tka naprawdę miała na imię doktor Fiolka) zabieram cię na herbatę, a Lilusia w tym czasie zrobi korale. Babcia postawiła na łóżku tacę pełną makaronu rurek, makaronu gwiazdek, małych kółeczek i guzików i szpulkę białego mocnego sznurka.
Lilka zrobiła korale i dla siebie i dla babci, i dla doktor Fiolki.
Wieczorem babcia przyszła okryć wnuczkę przed snem, posmarować olejkiem kamforowym i pogadać. Bo najlepiej gada się przed snem. Ogień w kominku tańczył, a babcia pocałowała paluszki Lilki. – Wiesz co Liluś – piękne korale zrobiłaś, będę je sobie pogryzać i może wreszcie przestanę skubać mój warkocz. – Ale po co babciu? Ja lubię jak ty tak sobie nawijasz końcówkę warkoczyka na palec. – zaszczebiotała Lilka
– No tak – uśmiechnęła się babcia – ale wiesz, jak to jest – ja tak sobie nawijam, nawijam, a potem okazuje się, że mam tak połamany koniec warkocza, że muszę go wyrównywać i ciągle to samo.
– No to po co babciu to robisz? – wzruszyła ramionami dziewczynka
– No jak to po co? Żeby się mniej stresować. Widzisz Liluś, w życiu, codziennie dzieją się rzeczy, które budują w nas napięcie, taki balonik, który rośnie w środku i wydaje nam się, że pękniemy i żeby nie pęknąć to robimy takie różne rzeczy. – tłumaczyła babcia – ja nawijam warkocz, twój tata miętolił płatek ucha, aż sobie rozciągnął i ma jedno ucho większe, ty skubiesz skórki i obgryzasz paznokcie. Rozumiesz?
Lilka nagle pomyślała, że babcia ani razu nie kazała jej wyjąć rąk z buzi, całowała jej paluszki i jeszcze teraz powiedziała, że ją rozumie.
– No właśnie Liluś, każdy coś ma, żeby balonik go nie rozerwał, ale możemy sobie radzić inaczej – gryźć korale z makaronu, myśleć o miłych rzeczach, ciamkać żelki, ssać sobie plastikowy wisiorek na rzemyczku…. – babcia ucałowała Lilki paluszki i czoło i głośno ziewnęła – No późno już, zasypiamy już, rano świat czeka na nasze wielkie czyny. Dobranoc Kochanie niech Ci się ładnie śni.
Rano Babcia przyniosła Lilce cały komplet kolorowych kredek – Mam zamówienie na portret Limy! – zawołała
Lilka rysowała zawzięcie, a kiedy skończyła zobaczyła, że połowa kredek ma poobgryzane końce. Ojej -pomyślała sobie, nowe kredki i już je zniszczyłam. Ale kiedy Babcia weszła do pokoju zachwyciła się tylko rysunkiem – Piękny, Lima jak prawdziwa.
– Babciu, ale ja pogryzłam kredki – cicho powiedziała dziewczynka.
– O pogryzłaś kredki… No tak zapomniałyśmy założyć makaronowego naszyjnika. Nic dziwnego. – mruknęła babcia – Wiesz co? Zrobimy tak, obgryzione kredki zatemperujemy z dwóch stron i nikt nie zauważy, a ja do tego kompletu dołożę Ci ołówek, specjalny do gryzienia – możemy go nazwać gryzak.

Strony: 1 2 3 4 5 6

Komentarze

Opublikowany w Blog | Możliwość komentowania Lilka! Nie obgryzaj paznokci została wyłączona

Możliwość komentowania została wyłączona.

Czytaj inne

Więcej artykułów z bloga

utrata miłości
Jak przeżyć utratę miłości

Dzisiaj czuje się jak by była sama na bezludnej wyspie. W tym kokonie z koca i poduszek, bez sił, bez…

28 lipca, 2021
złość
Jak sobie radzić ze złością

Urosła przed nią góra chusteczkowych wydzieranek. Na górnej wardze pojawiły się krople potu. Zdjęła czapkę, osunęła się w głębiej w fotel,…

27 lipca, 2021
mgła
Mgła

Zanim lekarz poprosił go do gabinetu, zlecił badania krwi. W gabinecie pobrań miła pielęgniarka - Jadzia, która znała całą rodzinę…

30 czerwca, 2021
depresja
Nic jej się nie chciało

Nic jej się nie chciało. No, nic. Zupełnie. Trochę ją to denerwowało, bo znajomi ciągle coś robili. Zapisywali się na…

24 czerwca, 2021